Zdarza mi się odrealniać świat… – wywiad z Olgą Rudnicką

rudnicka 2Młoda i zdolna, tak można powiedzieć o autorce powieści, która ma na swoim koncie już 13 książek. Wszystkie powieści cieszą się ogromną popularnością i bardzo trudno znaleźć je na bibliotecznych półkach, bo cały czas ktoś je wypożycza. Zapraszamy do lektury wywiadu z Olgą Rudnicką.

Pytanie pewnie zadawane przez wielu, ale proszę powiedzieć  jak to wszystko się zaczęło?

Olga Rudnicka: Jak to w życiu czasami bywa – przez przypadek. Jako nastolatka tworzyłam drobne utwory literackie, pewnego dnia z noweli zrobiła się powieść. Pomyślałam sobie: – Dlaczego nie? I pod wpływem impulsu wysłałam tekst. Nikt nie był chyba bardziej zaskoczony ode mnie, gdy dostałam odpowiedź pozytywną. Moja przygoda z książkami była szczęśliwym trafem, który wytyczył moją ścieżkę życiową.

Podobno na początku była pani przerażona wizją promocji swoich powieści, (spotkania autorskie, wywiady, telewizja śniadaniowa). Dlaczego?

Miałam dwadzieścia lat, byłam nieśmiała, mimo pozorów otwartości tak naprawdę byłam raczej skrytą osobą. To co ważne, było tylko moje. Nikomu nie mówiłam o moich pisarskich próbach, moje wypracowania szkolne to droga przez mękę, bo nie potrafiłam pisać według klucza, a tu nagle mam mówić o sobie, o moich marzeniach, planach pisarskich… Byłam przerażona.

Teraz pani chętnie uczestniczy w tego rodzaju promocjach, co się zmieniło w pani podejściu ?

Czas zrobił swoje. Kolejne spotkania z czytelnikami dały mi pewność siebie. Nie ukrywam też, że dają mi siłę do pisania. Gdy widzę entuzjazm moich czytelników z jakim przyjmują moje kolejne powieści aż chce się człowiekowi pisać pisać i pisać.

Obecnie dużo się dzieje w życiu Olgi Rudnickiej, to już druga książka w tym roku i wiele spotkań przed panią, nie brakuje czasu na pisanie kolejnych powieści?

Nie, staram się tak zorganizować swoje życie, by godzić to co ważne z tym co przyjemne. Staram się nie zwariować i nie łapać pięciu srok za ogon. Początkowo nie było to łatwo – praca, studia, pisanie, ale z czasem udało się wszystko poukładać.

rudnicka3Na jednym ze spotkań mówiła pani, że jest na zakręcie życiowym, można prosić o wyjaśnienie?

Przyszedł moment, że  musiałam wybrać – praca czy spotkania. Nadal pracuję z osobami niepełnosprawnymi, ale są to tylko nieliczne zlecenia. Większość czasu poświęcam teraz tworzeniu kolejnych powieści, spotkaniom autorskim i rzecz jasna – jeździe konnej, gdy tylko czas mi na to pozwoli.

Która z bohaterek jest pani najbliższa i dlaczego?

Niedawno powiedziałabym, że moje ukochane Natalie, ale cóż zrobić. Emilia Przecinek wkroczyła z rozmachem w moje życie i zapuściła w nim korzenie. Emilia – metr 59 i te dodatkowe kilogramy wyjątkowo  do mnie przemawiają, bo i mi natura poskąpiła wzrostu, a tego drugiego dała w nadmiarze.

Mówi się że jest pani obdarzona dużą wyobraźnią, co to znaczy w pani przypadku?

Zdarza mi się odrealniać świat. Wiem, który mamy rok i jaki dzień, więc nie jest ze mną tak źle, ale moi bohaterowie towarzyszą mi w ciągu dnia i czasami zdarzały się dziwne, choć zabawne sytuacje. W trakcie tworzenia Natalii zdarzyło mi się powiedzieć w sklepie, gdzie była tylko sprzedawczyni i ja: – Dziękujemy. Muszę przyznać, że trochę dziwnie na mnie spojrzała. Innym razem, podczas pobytu na obozie konnym, mój szczurek zjadł kawałek moskitiery w pokoju. Było mi tak wstyd przed właścicielką, że gdy zaczęłam opowiadać co się wydarzyło, a szczególnie zależało mi na tym, by wiedziała, że naprawdę mi przykro z tego powodu, to opowiedziałam to w jakiś przedziwny sposób, gdyż zanim doszłam do  puenty i powiedziałam co właściwie się stało, to kobieta odetchnęła z taką ulgą, gdy usłyszała, że to tylko moskitiera, że nawet nie chciała słyszeć o zapłacie za zniszczenie. Myślała, że spaliłam pokój albo jeszcze coś gorszego

rBohaterki z Natalii 5 to bardzo barwne postacie, skąd pomysł na właśnie takie kobiety w pani książce?

Wydawca niejednokrotnie wprowadzał zmiany imienne. Np. moja Ulka z Czy ten rudy kot to pies była początkowo Celiną. W innej powieści zdarzyło mi się, choć nie wiem dlaczego, że wszystkie imiona moich bohaterów zaczynały się na literę A. Pomyślałam sobie pewnego dnia, że było cudownie, gdyby ich wszystkich po prostu ponumerować, albo dać im jedno i to samo imię i to wybawiłoby mnie z kłopotu wymyślania danych personalnych. Pomysł – zdawałoby się, że trochę głupawy na początku, zainspirował mnie do tego stopnia, że stworzyłam pięć kobiet o tym samym imieniu i nazwisku,  a następnie zaczęłam się zastanawiać, jak to się stało, że mają dokładnie te same dane. Winą obarczyłam tatusia – bigamistę i w ten oto sposób zaczęła się moja przygoda z Nataliami.

Wracając do kobiet w książkach Olgi Rudnickiej :wszystkie kobiece postacie wysuwają się na pierwszy plan. Każda z kobiet jest piękna, mądra i zawsze potrafi sobie poradzić ze wszystkim sama. Czym to jest spowodowane?

O, to miło, że moje bohaterki są tak postrzegane, choć bywają też wredne, złośliwe i przewrotne. A tak poważnie, żyjemy w czasach, gdy kobieta też potrafi chwycić młotek i wbić gwóźdź w ścianę. Dlaczego moje bohaterki miałyby być inne?

Po cichu się mówi, że jedna z powieści będzie ekranizowania, mogła by pani szerzej o tym opowiedzieć?

Sama chciałabym się szerzej czegoś dowiedzieć ale owszem, jest pewne zainteresowanie jedną z moich powieści, ale szczegółami zajmuje się wydawca, więc jak coś się wykluje mam nadzieję, że dowiem się jako jedna z pierwszych

W pani ostatniej książce Granat poproszę bohaterką jest Emilia, która jest pisarką, czy ta postać ma jakieś wspólne cechy z Olgą Rudnicką czy to typowa fikcja literacka?

Niski wzrost, trochę nadwagi, ale obie skutecznie z nią walczymy i optymistyczne spojrzenie na świat. Czy coś więcej? Zachęcam do lektury.

Gdyby miała pani polecić naszym czytelnikom parę książkę to, jakie by to były tytuły bądź autorzy?

Łaskun Kasi Puzyńskiej – książka jest genialna i gdyby nie to, że Kasia pisze w zupełnie innej konwencji niż ja, byłabym naprawdę zazdrosna Z czystym sumieniem mogę polecić wszystkie jej powieści… I jak zawsze polecam trylogię Stiega Larssona „Millenium”. Do tej pory nie mogę zrozumieć jak mógł mi to zrobić i tak po prostu umrzeć zanim mógł napisać wszystko co zrodziło się w jego genialnym umyśle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *