Opolszczyzna … cz.2

Czy – oceniając na podstawie danych statystycznych  – może Pan stwierdzić, że Kędzierzyn-Koźle jest rozczytanym miastem ?

Odpowiedź na to pytanie nie jest całkiem oczywista. Czytelnictwo jest zjawiskiem społecznym i jako takie jest trudne do „wpasowania” w struktury lokalne, albowiem te są tyko jednym elementem wyrwanym z przebogatej różnorodności , jaka występuje w naszym kraju.

W 2015 r. w Kędzierzynie-Koźlu było 14, 1 czytelników na 100 mieszkańców co daje MBP  24 miejsce w województwie ( na 73 jednostki), natomiast czytelnikom udostępniono na zewnątrz i na miejscu 551,8 jedn. inwentarzowych na 100 mieszkańców , co sytuuje Bibliotekę na 6 miejscu w regionie i jest wynikiem dość wysokim, którego szczerze gratuluję.

 

Biblioteka w Kędzierzynie-Koźlu kupiła w ubiegłym roku ponad  5 tysięcy książek, co ilościowo daje nam drugie miejsce w województwie. Czy nie powinno nam to gwarantować wzrostu czytelnictwa : w końcu w bibliotece chodzi przecież o to, żeby mieć co czytać.

W naszym zawodzie jedną z najbardziej istotnych funkcji jest gromadzenie zbiorów. Nie bez kozery mówi się nawet „o polityce gromadzenia”, oznacza to ni mniej ni więcej tyko właściwy dobór zbiorów, dostosowany do oczekiwania środowiska. Inną sprawą jest sprawna i rzetelna informacja o zasobach biblioteki. Wydaje się jednak, że nowości wydawnicze, szybki do nich dostęp, mogą stanowić klucz zwiększający zainteresowanie ofertą czytelniczą biblioteki, a tym samym wzrost liczby czytelników i wypożyczeń. Jednakże nowości książkowe to zapewne nie jedyny warunek gwarantujący wzrost liczby osób korzystających z usług biblioteki. Ważne jest także właściwe położenie biblioteki, lokal i jego wyposażenie, godziny otwarcia, gęstość sieci bibliotecznej, kompetencje bibliotekarzy, promocja…

 

Badania wykazują jak ważne jest zjawisko socjalizacji czytelniczej.  Jak biblioteki mogą brać w tym udział?

Żartując  rzekłbym, że trzeba rozpocząć  resocjalizację czytelniczą. Bo wiele osób po skończeniu edukacji nie sięga po książkę. Mało tego, wielu ludzi i to z tytułami naukowymi przyznaje się, że nie czyta literatury pięknej. A więc pozostają w kręgu osób czytających nie dla przyjemności, spontanicznie, lecz z obowiązku. Jest to czytanie wymuszone jak czytanie lektur, korzystanie z podręczników itp. Mnóstwo naszych czytelników odciągają od książki takie lub inne treści w Internecie, oferta kin – które miały przestać istnieć, a radzą sobie całkiem znośnie, telewizja i inne atrakcje zapewniające wypełnienie czasu wolnego.  Tymczasem czytanie wymaga trudu. Jest to pewien mozół, przez książkę trzeba się przedrzeć,  przebrnąć. Łatwiej  „trawić” obrazki niż treści zapisane. Dlatego być może wiele osób zaczyna korzystać z książek mówionych, traktując je jako bardziej atrakcyjny sposób zapoznania się z fabułą.

Wracając do pytania podstawowego  dotyczącego socjalizacji, powiedziałbym tak, że czytanie wymaga szeregu kompetencji, które najłatwiej przyswoić sobie w domu rodzinnym. Tam powinny znajdować się książki. Tam powinno odbywać się „oswajanie” dziecka z literaturą poprzez głośne czytanie, wypełnianie kolorowanek, naukę przez zabawę w odczytywanie liter itp. Biblioteki uczestniczą w tym procesie niejako pośrednio, oferując odpowiednie książki dla dzieci, kąciki zabaw, proponują różne formy pracy z maluchami itp. Do tych rodzin, gdzie nie ma książek, gdzie przywiązuje się niewielkie znaczenie do korzystania z dóbr kultury powinna być skierowana specjalna oferta bibliotek. To bardzo skomplikowane i odpowiedzialne zadanie przekraczające możliwości przeciętnej biblioteki. Najpierw należałoby przeprowadzić rozpoznanie środowiska w tym zakresie, a to jest bardzo trudne bo wchodzi się w strefę prywatności. W tym momencie powinno pojawić się państwo oferując wsparcie , np. poprzez wyprawki z książkami dla najmłodszych , dotarcie poprzez szkoły do osób nie czytających i zaproponowanie atrakcyjnych form  korzystania z książek, zaczynając chociażby od książek multimedialnych. Biblioteki dla tych osób powinny stanowić swojego rodzaju bogate zaplecze z którego zawsze można skorzystać.

 

Ma Pan własną – opartą na długoletnim doświadczeniu – teorię na temat dlaczego dzisiaj Polacy  czytają coraz mniej ?

Teoria to za dużo powiedziane. Mam własne zdanie. I wolę się wypowiadać nie o wszystkich Polakach , ale o czytelnictwie w bibliotekach publicznych. Pamiętam czasy, kiedy z naszych bibliotek publicznych korzystało więcej niż 25 czytelników na 100 mieszkańców. Obecnie jest to niecałe 16 czytelników na 100 mieszkańców. Przyczyn odejścia czytelników od bibliotek  jest wiele, oto niektóre z nich. Od początku lat osiemdziesiątych w naszym regionie zlikwidowano ponad 100 filii bibliotecznych, przez wiele lat księgozbiory bibliotek były odnawiane w znikomym stopniu. Były biblioteki, które latami nie kupowały książek- takie skanseny literatury. Obecnie sytuacja jest znacznie korzystniejsza, kupujemy coraz więcej książek. Brakuje pewnego typu literatury, np. prawie nie ma nowych książek dla młodzieży męskiej. Z kolei jest zalew literatury dla dziewcząt, bo to się sprzedaje. Biblioteki w ciągu roku przeprowadzają kilkanaście tysięcy imprez mających na celu promocję książek i bibliotek, w tym ok. 300 spotkań z pisarzami, natomiast nie umiemy odpowiedzieć w jakim stopniu te działania przekładają się na postawy czytelnicze i czy dzięki nim przychodzą do nas nowi, potencjalni czytelnicy.

Wydaje się, że Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa powinien w znacznym stopniu zmienić postawy Polaków wobec  książki. Bardziej ją przybliżyć. Na pewno kierunek jest właściwy. Problem jest tyko w tym, czy „Program” zdoła dotrzeć do tych, którzy nie czytają. Czasami mam wrażenie, że powinien być bardziej pogłębiony o inne sfery aktywności kulturalnej, edukacyjnej a nawet gospodarczej. Może należałoby go odbiurokratyzować i bardziej skierować do przeciętnego, potencjalnego czytelnika. Podobnie wygląda sprawa z Certyfikatem  Biblioteka +, w którym niektóre parametry są nieosiągalne nawet dla bardzo dobrych bibliotek.

 

Co – Pana zdaniem – należy zrobić żeby zatrzymać w Polsce spadkowy trend czytelnictwa?

Trzeba zrobić wszystko co możliwe, bo niedługo możemy być wtórnymi analfabetami. Należy prowadzić równoległe działania pro-czytelnicze poczynając od najmłodszych, a na seniorach kończąc. Całe szczęście, że problem niskiego czytelnictwa dostrzegło Państwo. W poprzednim pytaniu odniosłem się do Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa, który moim zdaniem ma kilka luk. Jest  jednakże pierwszym od wielu lat systemowym narzędziem mającym poprawić wyniki czytelnictwa w naszym kraju i miejmy nadzieję, że tak się stanie. Zobaczymy za kilka lat.

Pierwszą rzeczą jaką bym zrobił aby powstrzymać spadek czytelnictwa, to poprawił przepisy prawa, w taki sposób, aby bibliotek publicznych nie wolno było łączyć z innymi instytucjami, a ich likwidacja powinna być bardziej utrudniona. Wskazane byłoby wypracowanie pewnych obowiązujących norm, np. zakupu książek, prenumeraty czasopism , sprecyzować zasady współpracy bibliotek publicznych ze szkołami, wprowadzić konieczność otwarcia bibliotek przynajmniej przez 8 godzin dziennie, zaproponować ulgi w lokalach dzierżawionych przez placówki biblioteczne, określić zasady budowy sieci bibliotecznych itp. Należałoby podnieść rangę zawodu bibliotekarskiego w taki sposób, aby nie kojarzył się on z bliżej niesprecyzowanym zajęciem, ale z prawdziwą fachowością, za tym oczywiście powinna iść gratyfikacja finansowa. Chodzi o to, aby do bibliotek nie trafiali ludzie przypadkowi .Myślę, że  można by zmienić sposoby zachęcania rodaków do czytania, same spoty reklamowe przynoszą pewnie jakieś  efekty, ale to chyba zbyt mało. Potrzebujemy w ty zakresie wielu platform współdziałania, zarówno instytucjonalnych ,takich jak – szkoły, biblioteki, wydawcy, media- ale również stowarzyszenia, fundacje, koła zainteresowań, wolontariusze itp. A to wymaga spójnej koncepcji , wzajemnego zrozumienia celów we wspólnym wypracowaniu spodziewanego efektu, czyli wzrostu czytelnictwa. Trudno określić jakie miałyby być koszty takiego działania, ale jakie by nie były, warte są wysiłku.

I aby spuentować tą rozmowę zachęcam do przeczytania świetnej książki, pt. „ Szwecja czyta. Polska czyta”, oraz książki pt. „Megabiblioteki: wybrane tendencje w bibliotekarstwie publicznym”. Bardzo inspirująca lektura.

 Część pierwszą wywiadu można przeczytać tutaj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *