Miedziany Anioł Piwnicy pod Baranami – z Dorotą Ślęzak o muzyce, Piwnicy i o Kędzierzynie-Koźlu

Tegoroczna Gala 23. Krajobrazów słowa swój wyjątkowy charakter zawdzięczała niewątpliwie występowi rodowitej kędzierzynianki – Doroty Ślęzak. Wielu mieszkańców Kędzierzyna-Koźla przyszło specjalnie na koncert, by zobaczyć jak śpiewa dziewczyna, którą  pamiętają sprzed lat, a która obecnie jest jedną z najważniejszych  gwiazd krakowskiej Piwnicy pod Baranami. I za to spotkała ich nagroda : przepięknie wykonane,  klimatyczne utwory pokazały jak dużego  formatu Artystką jest dzisiaj Dorota Ślęzak.

 

4Dlatego też z ogromną radością prezentujemy dziś pierwszą część wywiadu, jakiego zgodziła się nam udzielić  pochodząca z Kędzierzyna-Koźla  pieśniarka, kompozytorka –  Dorota Ślęzak.

 

Z okazji gali konkursu „Krajobrazy Słowa” wystąpiła Pani w recitalu w Kędzierzynie-Koźlu, to pani rodzinne miasto. Jakie to uczucie wracać do miasta, w którym się wychowało, jako  uznana artystka?

Mam sentyment do tego miasta, bo tutaj się urodziłam, chodziłam do Szkoły Podstawowej nr 12, do I LO i do kozielskiej Państwowej Szkoły Muzycznej. Tutaj przeżyłam też swoją pierwszą miłość i mam stąd generalnie dużo miłych wspomnień, toteż powroty są przyjemne. Cieszy mnie, że miasto się rozwija i unowocześnia. Dawniej jako dziecku miasto wydawało mi się duże, ale teraz po przyzwyczajeniu się do rozmachu Krakowa mam wrażenie, że wszystko w Kędzierzynie-Koźlu zmalało. Jest tutaj bardzo kameralnie i obserwuję też, że ludzie żyją trochę bliżej siebie niż w Krakowie. Obserwuję to od czasu do czasu, bo mieszkają tu wciąż moi rodzice.

Jak Pani wspomina Kędzierzyn-Koźle i szkoły, do których Pani uczęszczała w tym mieście?

Kędzierzyn-Koźle to dla mnie taki kraj lat dziecinnych – wspólnych zabaw na podwórku – w chowanego, w ciuciubabkę, gry w gumę, w paletki, czas noszenia chińskich sukienek i tenisówek, chińskich piórników. Myślę, że te rzeczy są znajome ludziom z mojego pokolenia, młodszym już niekoniecznie. Z czasów szkoły podstawowej pamiętam też noszenie granatowych nylonowych fartuszków z białymi kołnierzykami (wszyscy mieliśmy takie same). W liceum już od tego odstąpiono i pozwolono na większy indywidualizm, co mi się bardzo podobało. Nigdy nie zapomnę wspaniałej nauczycielki języka rosyjskiego ze SP 12 – pani Jadwigi Blak, ani znakomitych akademii szkolnych przygotowywanych przez panią Janinę Otrębowicz w I LO. A w muzyczny świat wprowadziła mnie św. p. pani Barbara Mendera, która uczyła mnie w PSM grać na skrzypcach. To była prawdziwa artystka i niebywały talent pedagogiczny.

Mówią na Panią Miedziany/Rudy Anioł. Podoba się Pani takie określenie swojej osoby?

Leszek Wójtowicz, piwniczny bard, mówi „miedziany”, to ładne. Bardzo cenię kreacje obu pań – czarnego anioła Piwnicy pod Baranami (Ewa Demarczyk) i białego (Anna Szałapak), stąd takie określenie jest dla mnie oczywiście wyróżnieniem, jest nobilitujące, a może nawet zobowiązujące. Jednak raczej nie myślę o nim na co dzień. Tylko czasem ktoś, tak jak teraz, mi o nim przypomina. Staram się po prostu komponować i śpiewać tak jak czuję i jak najlepiej potrafię. Cieszy mnie, jeśli ktoś to docenia.

 

3Nagrała Pani dwie solowe płyty, Nie wiedziałam oraz Tańczę. Proszę opowiedzieć coś o kompozycjach, które znajdują się na płytach.

Na obu płytach większość piosenek to moje kompozycje. Znalazły się tam także utwory z muzyką piwnicznych kompozytorów, m.in. Jana Kantego Pawluśkiewicza, Grzegorza Turnaua, Stanisława Radwana i Zygmunta Koniecznego.

 

Pierwszą płytę wydała Pani 14 lat po debiucie w Piwnicy. Czemu tak długo to trwało?

Do Piwnicy dołączyłam będąc na drugim roku studiów na UJ, przez kolejnych kilka lat kontynuowałam studia i koncertowałam z Piwnicą po świecie, stąd wtedy na zajmowanie się płytą nie było czasu. Gromadziłam repertuar na płytę i chciałam ją nagrać tuż po studiach, ale niestety polski rynek fonograficzny okazał się inny niż myślałam. Byłam przekonana, że dla osoby, która odnosi sukcesy w konkursach i na scenie fonografia stoi otworem i że ktoś na pewno zajmie się młodym artystą i jego płytą od A do Z. Tymczasem okazało się, że tak nie jest, że pewne gatunki muzyczne są pozostawiane same sobie. Zaczęłam więc gromadzić fundusze na nagranie płyty sama, co trochę zajęło, potem szukałam wydawcy, co też trochę trwało, ale w końcu się udało, a z drugą płytą było już znacznie łatwiej.

W tym roku obchodzi Pani swój jubileusz pracy artystycznej, jak  zamierza Pani uczcić, to wydarzenie?

To jest jubileusz mojej pracy w Piwnicy pod Baranami, w tym roku mija 20 lat od momentu, kiedy Piotr Skrzynecki przyjął mnie do zespołu kabaretu. Na 14 maja planuję jubileuszowy recital w Piwnicy, będą też występy zaproszonych przeze mnie gości i inne niespodzianki.

Zdobyła Pani wiele nagród, która jest dla Pani najcenniejsza?

Najważniejsza była dla mnie I nagroda Studenckiego Festiwalu Piosenki w 1996 roku. Sprawiła ona, że z osoby zupełnie nieznanej w Krakowie stałam się kimś rozpoznawalnym. Ta nagroda sprawiła, że zaistniałam w mediach,  umożliwiła mi poznanie wielu ludzi i otworzyła mi wiele drzwi.

 

Czytaj ciąg dalszy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *