Kreatywna destrukcja

W 2014 r. na polskim rynku wydawniczym pojawiła się pierwsza z książek Keri Smith „Zniszcz ten dziennik”, promowana jako światowy bestseller o nakładzie przekraczającym 2 miliony egzemplarzy.

Kim jest Keri Smith i co jest takiego w jej książce, że cieszy się tak ogromną popularnością?  Otóż Keri Smith to młoda kanadyjska pisarka i ilustratorka, artystka konceptualna, której książki realizują idee wolności słowa, kreatywnej twórczości, wychodzenia poza zastany ład i zasady oraz czerpanie radości z wykonywanych działań.

Prace uczniów powstałe podczas bibliotecznych warsztatów

Prace uczniów powstałe podczas bibliotecznych warsztatów kreatywności 

I taka jest właśnie pierwsza książka „Zniszcz ten dziennik”. Gdybyście chcieli przeczytać go w tradycyjny sposób – lektura zajęłaby wam  nie więcej niż 10 minut, z czego połowa  to czas poświęcony na przewracanie kolejnych kartek. Bowiem dziennik nie jest książką do tradycyjnego czytania. To – używając angielskiej nazwy – creative work book, czyli  zwykle grube zeszyty zawierające polecenia do wykonania i miejsce na ich realizację. Nie są to jednak tylko zwykłe kolorowanki, które również zyskują swój indywidualny charakter dzięki inwencji i wyobraźni odbiorcy książki. Tym razem to coś więcej. Polecenia z Dziennika Keri Smith, choć są też  w stylu: pokoloruj poza liniami, rysuj linie w ruchu jadąc autobusem, pociągiem lub maszerując, idą zdecydowanie dalej: w tym miejscu przyklej kłaczki, które masz w kieszeni,  I zdecydowanie bardziej dalej: nakap czymś tutaj, podepcz tę stronę, ukryj książkę w ogródku sąsiada. Słowem: zniszcz ten dziennik, tylko nie byle jak, bezmyślnie, lecz  kreatywnie, wyjątkowo, z poczuciem radości z dzieła destrukcji. Radość tworzenia – radość niszczenia.  Slogany reklamowe sygnujące tę książkę zapowiadały: „ To dziennik, który pozwala przekształcić destrukcję w kreację, uruchomić wyobraźnię i wyrazić swoje emocje”.  Po co to robimy? Aby rozbudzić prawdziwy proces tworzenia. Bo kreatywność jest cechą, która wymaga ćwiczeń.

Internet pełen jest zindywidualizowanych wersji dziennika, na YouTube, Instagramie, Facebooku młodzież publikuje własne dokonania. Kierowany do grupy nastolatków – dziennik budzi ich zachwyt, natomiast spotyka się ze zdecydowanie krytycznym nastawieniem osób starszych. Tradycyjne wychowane pokolenia mają wpojony szacunek do książki, o którą należy dbać, której nie wolno niszczyć, która ma być nośnikiem treści wartych przechowywania. Tymczasem tutaj –świadome, bez poczucia skruchy łamanie zasad  i uznanego porządku.

Szum wokół książki na pewno jej nie zaszkodził, a wprost przeciwnie, wydawca Grupa Wydawnicza K.E. LIBER przygotował to-nie-ksiazka-b-iext43475425kolejne pozycje. W 2015 roku ukazała się kontynuacja  dziennika pod wiele mówiącym tytułem  „To NIE książka”. Nie-książka ponieważ znowu to odbiorca decyduje o jej zawartości i wyglądzie, realizując polecenia, w trakcie których może w pełni wyzwolić swoją wyobraźnię i pomysłowość. Jak daleko jest w stanie się posunąć, wychodząc poza konwencjonalne myślenie, jakie emocje i nastroje  chce wyrazić poprzez  tworzenie tej książki i jakie ma przekonania – to wszystko zadecyduje o efekcie finalnym, bowiem chodzi o otwarcie się na niekonwencjonalne myślenie i działanie, a przede wszystkim  i o dobrą zabawę.

Wbałagan podobnej konwencji utrzymane są kolejne książki sygnowane nazwiskiem Keri Smith. „Bałagan” wydany  w 2015 roku proponuje, by stanąć na przeciw wpajanym nam od dzieciństwa przekonaniom, że porządek i ład są lepsze od chaosu, że dobrze jest mieć wszystko pod kontrolą. Znów zadania zamieszczone na kolejnych stronach zmuszają do zmiany myślenia i przyzwyczajeń. Namawiają, by sprawdzić jak człowiek czlowca-skarbow-b-iext43475151uje się w chaosie, jak to jest wyjść poza schematyczne myślenie, w końcu jak odnaleźć swoje prawdziwe JA.

Najnowszą książką, która pojawiła się na polskim rynku jest  „Łowca skarbów”. Tym razem autorka namawia, by rozpocząć poszukiwania, choć takie mniej oczywiste jest to, czego należy szukać. Nie szukamy  przedmiotów oczywiście użytecznych: kluczy, legitymacji, ale przedmiotów, których tak naprawdę wcale nie potrzebujemy: zielonej plamy, zużytej koperty, czegoś z naszego roku urodzenia. I gdy już to znajdziemy, skatalogujemy i opiszemy –wymyślając często abstrakcyjnym przedmiotom nową historię, znów je zmieniamy, usuwając lub dodając detale: paski, kropki, zmieniając ładne w brzydkie czy zupełnie odwrotnie.  Czy czemuś służy takie działanie? Oczywiście, że tak. Dzięki rozwijaniu wyobraźni i kreatywności przekonujemy się, że otaczający nas świat wcale nie jest taki jednowymiarowy. Rzeczy zwykłe mogą stać się niezwykłe, a otoczenie pełne jest ukrytych skarbów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *